Wokół polityków, artystów i sportowców ze szczytu jak grzyby po deszczu wyrastają sztaby doradców od okrągłych zdań. Smutna prawda jest taka, że to nic innego jak niszczenie debaty publicznej, która staje się przez to plastikowa, miałka, sztuczna, a celem samym w sobie jest robienie kasy, promocja, kreacja spiżowych postaci. W „Rzeczpospolitej” nie chcemy się na to godzić.
