
Na HBO Max nie brakuje tej jesieni dobrych komedii i to w przeróżnych odsłonach. Od „Barbie” i „Na rauszu” po klasyki jak „Vinci” czy „Powrót Różowej Pantery” – poznaj 12 komedii, które rozbawią i poprawią nastrój w chłodne wieczory.
Najlepsze komedie na HBO Max – jesień 2025
Jesień w pełni, za oknem deszcz, a i wieczory robią się coraz dłuższe. Zamiast narzekać na pogodę, lepiej zrobić sobie maraton lekkich filmów. HBO Max w tym roku nie zawodzi – od kultowych klasyków po współczesne hity, od absurdalnych historii po ciepłe, inteligentne komedie. To zestaw filmów, które rozbawią, ale też czasem zostawią coś po sobie (bo najlepsze żarty mają podobno drugie dno).
40-letni prawiczek
Steve Carell w roli nieporadnego mężczyzny to klasyk, który nie starzeje się ani trochę. „40-letni prawiczek” to film o dojrzewaniu… spóźnionym o jakieś dwie dekady. Humor jest momentami dosadny, ale chyba nigdy niezłośliwy. W gruncie rzeczy to opowieść o nieśmiałości, presji społecznej i potrzebie bliskości. A wszystko podane w sosie, który gwarantuje wybuchy śmiechu podczas seansu.
Apokawixa
Polski film, który wielu zaskoczył – zwłaszcza tych, którzy nie wierzyli, że nad Wisłą można zrobić komedię z zombiakami w roli głównej. „Apokawixa” to satyra na młode pokolenie, klimat imprezy, która wymyka się spod kontroli i ton absurdalnego humoru, w którym nie brakuje kąśliwych obserwacji współczesności.
Barbie
Róż, plastik i ironia. „Barbie” Grety Gerwig to nie tylko komedia o lalce, ale błyskotliwa, inteligentna i przewrotna opowieść o tym, co znaczy być kobietą w świecie pełnym schematów. Film balansuje między satyrą a autoironią, a jednocześnie dostarcza czystej frajdy. Nie trzeba być fanem Barbie, by dać się porwać tej pastelowej rewolucji. Myślę, że wielu widzów w ogóle nie spodziewało się po tym filmie tego, co oferuje, więc warto dać mu szansę.
Disco Polo
Ten film to czysty absurd i świadome kiczowate złoto. „Disco Polo” to szalona podróż po Polsce lat 90., w której muzyka, marzenia o sławie i humor tworzą bardzo osobliwą mieszankę. To produkcja, która bawi, ale też delikatnie punktuje nasze narodowe przywary – z przymrużeniem oka i sporą dawką nostalgii.
Juno
„Juno” to jedna z tych komedii, które śmieszą subtelnie, ale trafiają prosto w serce. Historia nastolatki w ciąży to film o dorastaniu, odpowiedzialności i ironii losu, ale podanej z lekkością i inteligencją. To kino, które nie potrzebuje gagów, by rozśmieszyć – wystarczy błyskotliwy dialog i bohaterka, której nie da się nie lubić.
Legalna blondynka
Reese Witherspoon jako Elle Woods to uosobienie różowego optymizmu i dowód, że stereotypy często można rozbroić śmiechem. „Legalna blondynka” to komedia o sile kobiecej pewności siebie – lekka i pełna charyzmy. To film, do którego wraca się, gdy potrzebujemy czegoś na poprawę humoru.
Listy do M
Polska odpowiedź na „To właśnie miłość” – ciepła, dość przewidywalna, ale jak na polską komedię romantyczną całkiem udana. „Listy do M” to film, który idealnie wpisuje się w klimat świąt – trochę romantyzmu, trochę chaosu i dużo serca – co sprawdzi się również jesienią. Każda historia jest tu odrobinę zbyt piękna, by była prawdziwa i chyba właśnie dlatego działa.
Mickey 17
Nieco inny typ komedii – science fiction w wydaniu z przymrużeniem oka. Bong Joon-ho, autor „Parasite”, tym razem bawi się konwencją i absurdem. „Mickey 17” to opowieść o klonach, tożsamości i absurdzie ludzkiego istnienia, ale podana z taką lekkością, że nie sposób się nie uśmiechnąć. To dowód, że nawet filozoficzne kino może być zabawne.
Na rauszu
Mads Mikkelsen jako nauczyciel testujący teorię, że lekki stan upojenia poprawia życie – w tym jednym zdaniu zawiera się cały pomysł na film „Na rauszu”. Produkcja łączy humor z melancholią, a finałowy taniec Mikkelsena przeszedł już do historii kina. Nie jest to komedia w klasycznym sensie – to film, który bawi, ale też zostaje w głowie na dłużej.
Powrót Różowej Pantery
Kto tęskni za klasycznym humorem rodem z lat 70., ten nie będzie zawiedziony. „Powrót Różowej Pantery” to kwintesencja brytyjskiego absurdu, slapsticku i komizmu sprzed kilku dekad. Peter Sellers w roli inspektora Clouseau udowadnia, że nie trzeba efektów specjalnych, żeby rozśmieszyć widza – wystarczy perfekcyjny timing i pewna doza nonszalancji.
Vinci
Klasyk Juliusza Machulskiego, czyli króla polskiej komedii (patrz: „Seksmisja”, „Vabank” i „Kiler”). „Vinci” to sprytna, lekka historia o kradzieży obrazu, w której humor i suspens idą ramię w ramię.
Zombieland
Zombiaki, dynamiczna akcja i Jesse Eisenberg z fobią przed zarazkami – tak wygląda przepis na jedną z najlepszych czarnych komedii ostatnich lat. 5-minutowe cameo, które zaliczył w tej produkcji Bill Murray, jest nie do podrobienia.


