
Reklamy obiecują elektryczne SUV-y za 299 zł miesięcznie. Klikasz, wypełniasz formularz, czekasz na ofertę. A potem zaczyna się festiwal tłumaczeń, nieporozumień i ciszy. Po kilkunastu rozmowach i kilku wizytach w salonach zrozumiałem jedno – to nie samochody są problemem, tylko sposób, w jaki się je sprzedaje.
