Końcówka meczu o półfinał ATP, Polak padł na plecy. 5 minut później „1” za burtą

Maks Kaśnikowski zaczynał ten rok w drugiej setce rankingu ATP, wtedy nie musiał się bać o miejsce w challengerach ATP. Plany sięgały znacznie wyżej, ale pokrzyżowała je kontuzja, młody Polak stracił kilka miesięcy. A gdy wrócił, nie było łatwo odnaleźć dobrą formę. Teraz zaś wszystko idzie już ku lepszemu, Kaśnikowski sprawił sporą sensację w challengerze ATP 75 w Drummondville, pokonał 6:4, 6:3 najwyżej notowanego zawodnika Liama Draxla. Mimo że chwilę wcześniej zrobiło się bardzo niebezpiecznie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *