
– Na moje oko jest zbyt duża stawka, by jakieś przyjacielskie relacje miały znaczenie. Do tej pory Ukraińcy grali w Polsce, bo mają tu swoją potężną mniejszość narodową, która ich dopinguje, ale trudno wymagać, by zostali przy tym rozwiązaniu – mówi w rozmowie z Interią Michał Listkiewicz, były prezes PZPN, który za czasów swojej kadencji szedł pod rękę z Ukrainą po prawo do organizacji Euro 2012.
