
23 listopada, tuż po piątej rano, mieszkańcy środkowo-zachodnich Stanów Zjednoczonych zobaczyli szybki, zielony obiekt, który gwałtownie rozświetlił mrok bardzo wczesnego poranka. Był to najprawdopodobniej fragment meteoru. NASA oceniła, że bolid pędził z prędkością około 160 tysięcy kilometrów na godzinę. Wystarczyło kilka sekund i nad jeziorem Huron pozostał tylko błysk. Koniec spektaklu.
