
Holandia jest w kobiecej piłce ręcznej mocna – to wiadomo od mniej więcej 10 lat. Największym osiągnieciem „Pomarańczowych” był oczywiście tytuł mistrzyń świata, wywalczony w 2019 roku. A później przyszły turnieje pełne rozczarowań, bo przecież potencjalnie medalowy zespół odpadła głównie w ćwierćfinałach. Przełom miał nastąpić teraz, w domu. Po efektownym rozgromieniu Polski, a później ograniu broniącej złota ekipy Francji. Warunkiem było pokonanie Węgierek, a te też na mundialu spisywały się znakomicie. I przez 20 minut był to równy mecz. Później nastąpił przełom.
