
Transfer Jaimona Lidseya do Krono-Plast Włókniarza Częstochowa przedstawiany jest oficjalnie jako nowe otwarcie. W środowisku jednak opinia jest inna. Nie był to transfer marzeń, ale to była deska ratunku. Australijczyk, który jeszcze niedawno miał świat u stóp jako „cudowne dziecko” z Antypodów, znalazł się na zakręcie. Grudziądz pożegnał go bez mrugnięcia okiem, a Częstochowa była w zasadzie jego jedynym wyborem. Jeśli w przyszłym roku nie odpali, może wylecieć z PGE Ekstraligi na długie lata.
