Francja tonie w długach, co już teraz wywołuje strajki i wyprowadza ludzi na ulice — niedawno jej wskaźnik zadłużenia wzrósł do 113 proc. PKB, a deficyt budżetowy w tym roku prawdopodobnie przekroczy 5 proc. PKB. W Niemczech liczby te wyglądają nieco lepiej — ale na razie, bo Berlin, zamiast wyciągnąć lekcję z błędów Francji, powielił je na swoim podwórku. Dwie najsilniejsze gospodarki Europy pogrążyły się w kryzysie — i mogą pociągnąć za sobą całą strefę euro.
