
Były prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew zasugerował, że porwanie kanclerza Niemiec Friedricha Merza mogłoby być „doskonałym zwrotem akcji”. – Nie byłaby to strata, zwłaszcza że obywatele cierpią za nic – tłumaczył. Berlin stanowczo zareagował na groźby, wskazując, że obecne środki bezpieczeństwa „zapewniają (kanclerzowi) ochronę adekwatną do sytuacji i zagrożenia”.
