
Plastik kruszy się, rozpada i trafia tam, gdzie nie powinno go być. „Przejmuje” jelita, krew, łożysko, a nawet płyn mózgowo-rdzeniowy. Najnowsze prace wskazują na coś jeszcze bardziej niepokojącego: mikroskopijne fragmenty plastiku mogą ingerować w mechanizmy regulujące pracę naszych genów i mitochondriów.
