„Szczęśliwy pies” tylko z nazwy. Była wolontariuszka o tym, co zobaczyła w Sobolewie

– Za każdym razem Marian D. odwracał uwagę od realnych problemów, budując w nas poczucie winy, że „on tyle robi”, a my jeszcze czegoś wymagamy – mówi Interii wolontariuszka w schronisku w Sobolewie, która odsłania kulisy tego, co działo się za bramą placówki. Opisuje m.in. postawę właściciela „Happy Dog” Mariana D. i wraca wspomnieniami do szokujących scen, których była świadkiem w schronisku.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *