
– Gol puszczony z Irlandią Północną siedział we mnie najdłużej. Chyba przez to, że za mną siedzieli kibice Rangersów i dałem im pożywkę. Poza tym zbiegło się to z kilkoma sytuacjami w moim życiu, z tym, z kim i o co graliśmy, i dlatego odbiór tego gola był u mnie dużo mocniejszy, niż pozostałych – mówi w rozmowie z Interią Artur Boruc.
