
Wiktoria Rogalińska miała prawo być jedną z tych polskich pięściarek, które po mistrzostwach świata w Liverpoolu mogły czuć się rozczarowane. Zawaliła pierwszą walkę, a przecież w tym roku pokazała już klasę, w kapitalnym stylu wygrała w kwietniu Puchar Świata w Brazylii, jednogłośnie pokonała tam późniejszą wicemistrzynię świata. I na sam koniec sezonu dostała okazję do udowodnienia, że to był przypadek. W finałowych zawodach Pucharu Świata w Indiach już jest w strefie medalowej, zdecydowało o tym starcie z doświadczoną Ukrainką Inną Statkewicz.
