
Mówi się na to „hot button”. Na rysunkach zawsze jest czerwony. Przycisk wciskany po to by wywołać eksplozję emocji u odbiorcy. Wywołać gniew, oburzenie, strach i w końcu – tak ważną – nienawiść. To dziś żelazny element polityki, a w ostatnich latach w Polsce tłucze się w niego niemiłosiernie, jak na dawnej poczcie pieczątką w listy. Wbrew politycznej sztuce i swojemu temperamentowi Jarosław Kaczyński na kongresie PiS w Katowicach zdecydował się tego przycisku nie używać. Czy to dobry pomysł?
