
Spodziewamy się, że obca cywilizacja będzie wręcz „wrzeszczała” do nas w kosmosie, że jest tu i to, ma to i to, i że będzie komunikowała się z nami w wąskim pasmie częstotliwości, w ramach zdatnych dla nas do wyobrażenia sobie sposobów. A co, jeśli to wszystko jest li tylko zbiorem bardzo pobożnych życzeń? Tak być może i okazuje się, że „SETI może szukać źle”. Bo z technosygnaturami sprawa jest dużo bardziej złożona, niż się wydaje.
