Najpierw były śliwki, później papryki a teraz pomidory. W sieci coraz częściej pojawiają się posty zdesperowanych rolników, którzy zapraszają na swoje pola, czy do sadów na "samozbiory". W ich trakcie każdy może za darmo lub "co łaska" nazbierać sobie żywności na własne potrzeby, która w przeciwnym wypadku niechybnie zgniłaby w polu. — Jak tak dalej pójdzie to za pięć lat w Polsce nie będzie uprawiać się na przemysłową skalę dosłownie nic, a pola na wsiach będą leżeć ugorem — mówią rolnicy, z którymi rozmawiał Onet. Jak dodają, w tym roku praktycznie każda uprawa w naszym kraju balansuje na progu opłacalności.
