
„Nasuwa mi się skojarzenie z tytułem popularnej kiedyś komedii pod tytułem: „Czy leci z nami pilot?”. Zadając to pytanie w odniesieniu do sytuacji, w której znalazła się Legia, odpowiedź brzmiałaby jednoznacznie: NIE, nie leci. Ten samolot leci na jakimś autopilocie, czy raczej za stery usiadł ktoś, kto o lataniu nie ma pojęcia. Dlatego Rajović podchodzi do wykonania autu, dlatego Kacper Urbański w roli skrzydłowego nie wykorzystuje swoich atutów, a Vinagre, który miał pełnić rolę pomocnika, zajmuje się bieganiem za napastnikami” – pisze w swoim najnowszym felietonie Dariusz Dziekanowski.
