Dzięki temu stałem się majsterkowiczem. Warto zbierać starą technologię

Rzeczy z naszych wspomnień mają jeden, zasadniczy problem – są stare. To sprawia, że każdego roku coraz więcej z nich trafia na przysłowiowy strych, inne do kosza, część zostaje w użyciu, a pozostałe trafiają na aukcje OLX, Allegro czy innych fejsbuków. Często za okropne pieniądze, a na taki wydatek trudno się zdecydować. Wziąłem więc sprawy w swoje ręce.

W końcu sprawa jest prosta, gdy jest się młodszym, to nie ma się pieniędzy na rzeczy retro innego pokolenia. Gdy lata później już się ma pracę i pieniądze, a tęsknota za dzieciństwem uderza z pełną mocą, wtedy okazuje się… Że wcale nie chcemy płacić tak ogromnych pieniędzy za sprzęty, które mogą w każdej chwili przestać działać. Jednakże ja naprawdę chciałem kupić urządzenia z czasu dojrzewania, więc wybrałem tanią opcję iiii kupiłem uszkodzone urządzenia.

Dzięki temu stałem się majsterkowiczem. Warto się rozglądać za „uszkodzoną” starą technologią

Stety, niestety urodziłem się już w pokoleniu, którego lekcje techniki nie miały wiele wspólnego w szkole z techniką, a bardziej sałatkami owocowymi, pismem technicznym i budową małej rakietki. Tak więc nie wiem, jak zbudować radio czy temu podobne, drobne rzeczy małego majsterkowicza. Nie oznacza to jednak, że takiej wiedzy posiadać nie chciałem, dlatego gdy pojawiła się okazja, postawiłem wszystko na jedną kartę i kupiłem dwie zepsute konsolki Nintendo DS Lite.

Zadanie było proste, moja konsola była zepsuta i potrzebowałem kilku działających elementów oraz takich mniej zużytych – moje przyciski były już trochę „wciśnięte”. W ten sposób zacząłem szperać w sieci za wskazówkami jak rozkręcać, na co uważać i czy mogę coś zmodyfikować. Wówczas jeszcze nie miałem pojęcia, że jest to cała kopalnia wiedzy, pełna sekretów. Na przykład lata później się dowiedziałem, że w Nintendo 3DSie, producent stosował dwa rodzaje ekranów LCD (IPS i TN), z czego jeden był gorszy i Świętym Graalem było znalezienie takiego z dwoma lub stworzenie własnego.

Po drodze zdarzały się błędy i musiałem się rozglądać za kolejnymi elementami. Tutaj przypadkiem przerwałem taśmę, a w innym miejscu włożyłem za dużo siły. W trakcie procesu zrozumiałem coś, czego z jakiegoś powodu, nikt mi do tej pory nie powiedział – nie ma czegoś takiego jak błąd, wszystko jest zdobywaniem doświadczenia i po prostu nauką. Każda przerwana wstążka, uczyła mnie jak delikatniej podchodzić do elektroniki i na co zwracać uwagę.

Czytaj dalej poniżej

Wiadomo, w żaden sposób nie stawałem się inżynierem ani elektrykiem, lecz każda przeszkoda była okazją do poznania procesów i zgłębiania kart portali typu ifixit oraz oczywiście YouTube’a. Na tym etapie nie będzie tajemnicą, że takie majsterkowania okazało się dawać kupę frajdy, a nawet pewności siebie – co mnie jednego razu zgubiło i totalnie nie potrafiłem zainstalować działającego ekranu GameBoy’a SP do płytki głównej GameBoy’a Advance’a. Szczęśliwie ktoś inny mógł poratować w tej sytuacji.

Zaskakująco, dało mi to jakąś taką iskrę majsterkowicza, która przydawała się zarówno podczas hobbystycznych zajęć, jak  i w pracy. Odblokowało to w mojej głowie sposób patrzenia na rzeczy z szerszej perspektywy i wykonywania czynności jedna po drugiej, w porządku i z głową. Zamiast klasycznego rzucania się na wszystko naraz.

Sony

Co więcej, o wiele bardziej szanuję teraz sprzęty elektroniczne i moją pierwszą myślą nie jest jak zastąpić, tylko jak naprawić. Zrozumiałem jak ważnym dla konsumenta jest prawem dostępność części zamiennych, a przede wszystkim jak szalenie istotne jest to dla naszej planety. Korporacje pokroju Apple małymi krokami na przestrzeni wielu lat, przekonały nas do corocznych premier, które są kompletnie niepotrzebne i szkodliwe dla ogółu. Zamiast myśleć o przedłużaniu żywotności naszych sprzętów, dostrzegamy zaletę w kupnie nowego smartfona, zamiast wymianie baterii.

Bycie majsterkowiczem też pokazało korzyść w spokojnym dążeniu do celu i weryfikacji swoich źródeł przed uznaniem ich za pewnik. Zamiast akceptowania pierwszej odpowiedzi za tę słuszną, wyrobiłem sobie nawyk zgłębienia danego tematu i szokująco, przydałoby się to obecnie wszystkim ludziom, bardziej niż są świadomi. W dobie akceptowania każdego wyplutego wyniku chatów AI, całkowicie wielu daje sobie odebrać zdrowy rozsądek w ślepym podążaniu za wygodą.

Tym samym jestem dzisiaj wdzięczny przypadkowi, że zacząłem kolekcjonować stare sprzęty i myślę sobie, że każdemu przydałaby się taka przygoda, chociażby na moment.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *