
Gdy wydawało się, że kadra Stelmet Falubazu Zielona Góra jest już zamknięta na cztery spusty, działacze wykonali ruch, który wprawił ekspertów w osłupienie. Rzutem na taśmę dokonali trzech transferów, ale to jedno nazwisko elektryzuje środowisko najbardziej. Do Winnego Grodu trafia „cudowne dziecko” z Danii, które w bezpośrednich bojach potrafiło utrzeć nosa samemu Maksymilianowi Pawełczakowi. – Jeśli to ten poziom, to Falubaz wygrał los na loterii – nie kryje zachwytu Jacek Frątczak w rozmowie z Interią Sport.
