
– To, w jak słabej formie był wczoraj sędzia Slavko Vincić, pokazała kuriozalna kartka dla Piątka. Generalnie miał słaby dzień. Był niechlujny, raz gwizdał tak, raz siak. To bardzo doświadczony sędzia, przecież prowadził finał Ligi Mistrzów, ale tu jakoś tak rozlazł mu się ten mecz. Może i sam to czuł, bo widziałem, że z ulgą go zakończył – mówi w rozmowie z Interią Michał Listkiewicz, były sędzia międzynarodowy, wystawiając arbitrowi ze Słowenii mierną notę i punktując błędy.
