
Andrzej Gołota kilkanaście dni temu znów przyleciał do Polski. Była to pierwsza wizyta 58-latka od czasu, gdy w zeszłym roku problemy zdrowotne wymagały pilnej wizyty i krótkiego pobytu w szpitalu. Legendarny pięściarz kategorii ciężkiej znów był rozchwytywany, bywał na meczach Polskiej Ligi Boksu, a w ostatnich godzinach znalazł czas, aby udać się w sentymentalną podróż do Słupska. I wielce się wzruszył, oddając hołd swojemu nieżyjącemu przyjacielowi, z którym zdobył medal na igrzyskach w Seulu.
