
Wołodymyr Zełenski w relacjach z Polską rezygnował z zasady równości traktowania politycznych stron, a stawiał na silniejszego lub na prawdopodobnych przyszłych zwycięzców. Czy znowu to robi, spotykając się z Karolem Nawrockim, traktując go nie tylko jako głowę państwa, ale reprezentanta obozu, który w przyszłości może rządzić?
