
Kali Linux raczej nie pozycjonuje się jako „narzędzie do wszystkiego i niczego”. To nie system do maili, Slacka i przeglądania Internetu „tak po prostu”. Wersja 2025.4, zamykająca rok, nie przynosi może jakichś szczególnych rewolucji, ale konsekwentnie dokręca śruby tam, gdzie wcześniej coś jeszcze nie działało tak, jak trzeba. Nowe narzędzia, dojrzalsze środowiska graficzne i wyraźny zwrot w stronę Waylanda pokazują, że Kali coraz mniej przypomina eksperymentalny plac zabaw, a coraz bardziej stabilną platformę operacyjną dla ludzi, którzy albo bezpieczeństwo testują, albo traktują je wprost jako wyzwanie i cel do rozebrania: sam w sobie.
