
Microsoft chce, żeby Teams automatycznie ustawiał twoją lokalizację pracy na podstawie tego, czy jesteś podpięty do firmowego Wi-Fi. Jawi nam się funkcja, która potrafi zmienić hybrydową pracę w cyfrową smycz — i jeszcze udawać, że chodzi o wygodę. Jeśli komunikator zaczyna rozróżniać „w biurze” i „poza biurem” jako stany: właściwie bez pytania Cię o zgodę, to znak, że właśnie otrzymujemy owoce ślepej wiary w technologię. Ta wpierw nas omamiła, potem do siebie przyzwyczaiła, a na koniec: zaczyna nas więzić.
