
Doskonale wiadomo, że w obecnych realiach zmiana hostingu budzi często większe emocje, niż zmiana fizycznego biura. Jest to operacja, która zużywa mnóstwo nerwów. Zastanawiamy się: “co, jeśli strona zniknie z Google i nasze maile, dane ze starej infrastruktury, przepadną?” W międzyczasie, w tle rosną koszty, spada wydajność naszej strony, a support dotychczasowego usługodawcy milczy i owo milczenie jest coraz dłuższe. Migrację w takich warunkach wręcz trzeba zrobić. I wbrew pozorom oraz szeroko rozpowszechnianym mitom, nie jest to “operacja wysokiego ryzyka” – o ile ktoś traktuje ją poważnie. Tak jest właśnie w cal.pl!
