— Ludzie zawsze będą mieć dzieci — powiedział w 1957 r. ówczesny kanclerz Niemiec Konrad Adenauer. Nie przewidział tego, co stanie się pół wieku później. Coraz bardziej ponura atmosfera dysfunkcjonalnego państwa sprawia, że rodzicom trudniej niż dawniej podjąć decyzję o posiadaniu dzieci. Dlatego wskaźnik urodzeń leci na łeb na szyję. A nawet gdyby nastąpił cud, nie pomogłoby to w walce z nadciągającą biedą. Jedyne, co będzie nadal rosło w pogrążających się w nędzy Niemczech, to klimat tęsknoty za niegdyś funkcjonującym i bezpiecznym krajem — pisze Dirk Schuemer, redaktor "Die Welt".
