
Iga Świątek przyciągnęła do Areny Gorzów tłumy kibiców, a później dała koncert w meczu, którego przegrać nie miała prawda. Jedyne pytanie tylko brzmiało, jak długo potrwa starcie drugiej rakiety świata z notowaną na 909. miejscu w rankingu WTA Elyse Tse z Nowej Zelandii. „Czasami dłużej trzeba gotować ziemniaki” – usłyszałem żart, komentujący ekspresowy przebieg pierwszego seta, który trwał ledwie 19 minut. W drugiej partii swój wielki moment miała Tse.
