Przed nadejściem zimy Rosja zwykle atakuje obiekty energetyczne w Ukrainie, pozostawiając szpitale, szkoły i budynki mieszkalne bez ogrzewania i wody. Jednak po raz pierwszy podczas wojny na pełną skalę, regularne przerwy w dostawach światła i ciepła nie są już tylko problemem Ukraińców: Kijów reaguje twardo i symetrycznie, atakując system energetyczny rosyjskich miast. Jak dotąd największy cios spadł na Biełgorod, który od końca września często zmuszony jest żyć w ciemności. — Rosja powinna wyraźnie zrozumieć, że cywilizowane kraje różnią się od dzikich krajów tym, że nigdy nie zaczynają pierwsze i nie są agresorami. Nie oznacza to jednak, że są słabe — ostrzega Wołodymyr Zełenski.
