
Niemcy chcą mniej migrantów, ale jednocześnie błagają o ich pracę. W szybko starzejącym się kraju temat migracji stał się nową linią frontu ideologicznego. Kanclerz Friedrich Merz mówi o „problemie w krajobrazie miejskim”, a media z lubością szukają winnych za upadek porządku, zamiast próbować zrozumieć gospodarcze realia. Tymczasem to właśnie „obce kultury” utrzymują niemiecki przemysł, służbę zdrowia i system emerytalny przy życiu. Jeśli Niemcy dalej będą walczyć z migrantami zarobkowymi, mogą wiele przegrać.
