
Ronald Araujo skończył w tym roku 26 lat, wkroczył w wiek uważany za piłkarsko optymalny. Latem wstąpił w związek małżeński z kobietą swoich marzeń. W Barcelonie miał stabilną pozycję, zakładał nawet kapitańską opaskę. Mogło się wydawać, że jego życie to esencja szczęścia. Tymczasem z Hiszpanii płynną zgoła dramatyczne wieści. Jak informuje radio Cope, piłkarz doznał tak poważnej dewastacji sfery emocjonalnej, że w barwach „Dumy Katalonii” możemy go już nigdy nie zobaczyć.
