
Męski finał 60 metrów kończył zmagania w pierwszym dniu halowych mistrzostw świata – w Toruniu wydawało się, że nowym królem sprintu zostanie… stary mistrz. Ale nie ten z Nankinu, z zeszłego roku, a sprzed… dziesięciu lat. Bo to Trayvon Bromell, wtedy 20-letni, triumfował w Portland w 2016 roku, pokonał Asafę Powella. A teraz w półfinale uzyskał najlepszy wynik w tym roku na świecie. Był faworytem do złota, ale go nie zdobył. Tytuł i tak jednak poleci za ocean. A wynik triumfatora ma szczególne miejsce w… polskich tabelach historycznych.
