
Na początku miał być postęp. Pluszowy miś, który „uczy empatii” z AI. Windows, który z AI zorganizuje Ci dzień. AI w Amazonie, która „pomaga w pracy”. AI, AI, wszędzie AI. Potem ten sam miś podpowiada dziecku, gdzie są noże, a „inteligentny system” ciśnie ludzi bardziej, niż najbardziej socjopatyczny manager. Windows świruje i halucynuje. To, co się dzieje, przypomina dziś dosłownie szaleństwo. Jeżeli rewolucja ma być okupiona tak koszmarnym regresem poznawczym, to może lepiej ją (przynajmniej na chwilę) powstrzymać?
