Przyszłość jest dziś. 20 tys. dolarów i żyjesz jak w filmie sci-fi

W końcu robot, którego chciałbym mieć. Neo łączy uroczy design z praktycznymi funkcjami, a to wszystko w cenie, którą da się przełknąć.

Na łamach Antyweb wielokrotnie pisaliśmy o humanoidalnych robotach, które mają już lada moment – albo w niedalekiej przyszłości – pojawić się w naszych domach i ziścić w końcu długo wyczekiwaną wizję filmów science fiction. Mówiąc całkowicie szczerze, nigdy nie odczułem jednak do żadnego z tych modeli wystarczająco dużo sympatii, by chcieć zaprosić je do swoich czterech ścian – aż do teraz. Przez nowego robota firmy 1X Technologies coś jednak we mnie drgnęło. Neo jest bowiem tak uroczy i nieporadny, że przywołuje dziecięce pragnienia posiadania robotycznego kumpla.

Humanoidalny, ale uroczy – Neo łączy minimalistyczny design z użytecznością

Badacze wielokrotnie udowadniali, że humanoidalny robot, na siłę upodobniany do człowieka, jest przepisem na porażkę. Między innymi Paweł Fortuna w książce Optimum 2.0 (zapraszam przy okazji do „najważniejszej rozmowy naszych czasów”) wskazywał powody, dla których zbyt człowiecze rysy robota wprowadzają naturalny dyskomfort, zaburzający proces budowania relacji z maszyną. Zwróćcie jednak uwagę, jaką drogą poszli twórcy takich produkcji jak Dziki robot czy Wielka szóstka. Inteligentne maszyny w animacjach dla najmłodszych są owszem humanoidalne, ale zachowują przy tym słodkość i lekką fajtłapowatość szczeniaka. To wzbudza pozytywne emocje nie tylko u młodych widzów, ale także i u dorosłych – takie właśnie urocze stworzenie rodem z filmów Pixara moglibyśmy postawić w domu.

Jestem niemal pewny, że z takiego założenia wyszli właśnie twórcy Neo – zainspirowali się bajkami, a nie Ja, robot czy Ex Machina. I tak oto powstał ten oto miły w dotyku i rozczulający dla oka towarzysz domowych obowiązków. Neo został wykonany z niestandardowej, trójwymiarowej struktury z polimeru o konstrukcji kratownicowej, a jego „ciało” pokrywa miękki strój z nylonu, który można prać w pralce.

Największy efekt robi jednak głowa – para oczu przypominających węgielki i nic więcej. Neo wygląda dzięki temu jak pluszak: neutralny i budzący zaufanie. O jego sukcesie stanowić ma jednak nie tylko wygląd, ale przede wszystkim użyteczność. Neo powstał po to, by wyręczać człowieka w codziennych obowiązkach. Na pierwszych materiałach promocyjnych wygląda to naprawdę imponująco.

Czytaj dalej poniżej

NEO został zaprojektowany jako inteligentny, autonomiczny asystent domowy, zdolny do pomocy w wielu codziennych zadaniach. Robot może odkurzać, przenosić przedmioty, podlewać kwiaty i wykonywać pozostałe polecenia człowieka zgodnie z zaplanowanym harmonogramem lub w oparciu o bieżące polecenia. Może też po prostu dotrzymać towarzystwa i zapewniać rozrywkę, bo to w gruncie rzeczy taki chodzący czatbot – opowie dowcip, poprowadzi grę czy po prostu pogada o życiu.

Ciekawym rozwiązaniem jest tryb eksperta. W jego rolę wchodzi właściciel robota, by zaprezentować mu czynności lub wyjaśnić zadania, do których robot teoretycznie nie został zaprojektowany. Dzięki temu Neo może uczyć się od swojego człowieka i naśladować jego zachowania. Twórcy chwalą się też wizualną i przestrzenną percepcją, połączoną z pamięcią robota – to pozwala mu reagować na otoczenie w inteligentny sposób.

Wynajmij sobie robota

Neo wygląda świetnie i jawi się jako kawał naprawdę przydatnego narzędzia, więc pewnie kosztuje fortunę, prawda? No… nie do końca. Owszem, za pakiet z 3-letnim dostępem na wyłączność oraz rozszerzonym wsparciem i priorytetową dostawą kosztuje 20 tys. dolarów, ale wariant standardowy to już 500 dolców w rozliczeniu miesięcznym – wciąż sporo, ale dla Amerykanina klasy średniej nie powinno być to wydatkiem zwalającym z nóg. Szczerze mówiąc, gdyby Neo był dostępny w Polsce, to chętnie wydałbym te niespełna dwa tysiące złotych dla samej możliwości przetestowania robota. Po raz pierwszy mam bowiem wrażenie, że jest to przemyślany i gotowy do wprowadzenia na rynek produkt, a nie po prostu technologiczna ciekawostka z kategorii „może kiedyś”.

W formularzu na stronie da się co prawda wybrać Polskę jako kraj dostawy, ale wysyłka na terenie USA zaczyna się dopiero w przyszłym roku, więc wątpię, że nad Wisłę trafi w przeciągu najbliższych lat. Uważnie będę jednak obserwował pierwsze zderzenia Neo z praktycznymi wymogami konsumentów, bo to subiektywnie jeden z najbardziej intrygujących robotów domowych, jakie widziałem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *