
Dla Ewy Lys ten sezon jest przełomowy: odniosła sukces w Australian Open, choć przegrała w nich finał kwalifikacji. Awansowała do najlepszej setki rankingu, niedawno już do TOP 50. Dwukrotnie grała z Igą Świątek, tamto spotkanie w Melbourne trwało niespełna 60 minut, Niemka wygrała w nim jednego seta. A teraz coraz częściej sama w taki sposób demoluje rywalki. Jak choćby w poniedziałek na starcie turnieju WTA 250 w Hong Kongu. Przekonała się o tym 19-letnia Kristiana Sidorowa.
