
Ogromna liczba wysyłanych satelitów na orbitę daje świetne wyniki. Prędkość internetu Starlink tylko w tym roku zwiększyła się średnio o 50%, a wyniki na poziomie 200 Mbps nie robią już na nikim wrażenia.
Tylko w tym roku SpaceX wysyłał na orbitę 2430 satelitów systemu Starlink podczas 96 misji rakiety Falcon 9. Ta ogromna kadencja lotów przekłada się na prędkość internetu, z którego może korzystać ponad 7 milionów użytkowników na całym świecie. Według najnowszych danych od początku roku dodatkowa przepustowość gwarantowana przez nowe terminale na orbicie zaowocowała wzrostem średnich transferów o 50%.
Starlink będzie jeszcze lepszy
Z wykresu opublikowanego na platformie X przez Michaela Nicollsa wynika, że na początku 2025 roku przeciętne transfery w sieci Starlink wynosiły około 150 Mbps przy pobieraniu i 20 Mbps przy wysyłaniu. Dzisiaj, dzięki większej liczbie satelitów, usprawnieniom oprogramowania oraz skuteczniejszym metodom formowania wiązki komunikacyjnej, średnie transfery sięgają już 220 Mbps przy pobieraniu i 30 Mbps przy wysłaniu. To wszystko udało się osiągnąć przy stale rosnącej liczbie klientów usługi. Dla nikogo nie jest też zaskoczeniem gdy w godzinach mniejszego obciążenia prędkość rosną nawet do 300 czy 400 Mbps. To jednak wydaje się granicą jaką przy standardowej antenie są w stanie zaoferować satelity V2.
Na kolejne przyśpieszenie sieci Starlink będziemy musieli poczekać przynajmniej do przyszłego roku. Gdy SpaceX zacznie wynosić na orbitę znacznie większe satelity V3, to prędkości przy użyciu najwydajniejszego terminala mogą wzrosnąć nawet do 1 Tbps przy pobieraniu. Problem tylko w tym, że do tego potrzeba jest sprawna rakieta Starship. A ta niestety nie jest jeszcze gotowa na realizację misji orbitalnych, choć jesteśmy już tylko maleńki krok od tego osiągnięcia. Jeśli nastąpi ono na początku przyszłego roku to możliwości Starlinka ponownie zaczną rosnąć lawinowo. Nowe satelity pozwolą też szybciej rozwijać dostęp do sieci przy pomocy znacznie mniejszy terminali, np. wbudowanych w smartfony.
Póki co pozostaje nam natomiast się cieszyć obecnymi wynikami, a także faktem, że cały czas spadają również opóźnienia (latency). Obecnie średnia ich wartość to 26 ms, co może już z powodzeniem konkurować z naziemnymi połączeniami kablowymi. Starlink bez wątpienia ma ogromną przewagę nad swoimi konkurentami, choć trzeba przyznać, że Amazon również w ostatnim czasie nieco przyśpieszył z budową własnej konstelacji, która liczy już nieco ponad 150 satelitów. SpaceX zaczął świadczyć swoje usługi gdy miał na orbicie ponad 800 Starlinków, więc przed firmą Jeffa Bezosa stoi jeszcze bardzo duże wyzwanie.


