
Po dwóch spokojnych zwycięstwach San Antonio Spurs, ekipa Jeremiego Sochana znów zafundowała swoim kibicom emocjonalny rollercoaster. Teksańczycy w nocy z niedzieli na poniedziałek polskiego czasu wybrali się do Chicago, by tam zmierzyć się z nieobliczalnymi Bulls. Gospodarze w pewnym momencie uciekli z wynikiem na tyle, że część kibiców mogło rozpoczynać świętowanie. Zespół z naszym rodakiem się jednak nie poddał, decydowała nerwowa końcówka.
