
Wojciech Szczęsny nigdy nie doznał kontuzji, która wykluczyłaby go z gry na dłużej niż 50 dni. Najbardziej traumatyczny incydent z jego udziałem ma zupełnie niecodzienny charakter. W ćwierćfinale Ligi Europy, gdy Polak był jeszcze zawodnikiem turyńskiego Juventusu, jego koledzy byli przekonani, że widzą pierwszą fazę ataku serca. 32-letni wówczas bramkarz złapał się za klatkę piersiową i nie mógł złapać oddechu. Natychmiast przerwano grę i wszczęto alarm.
