
Menedżer zadań pokazuje rosnące zużycie RAM-u, wentylatory przyspieszają, a użytkownik się zwyczajnie wkurza. Stare, znałem, przeżyłem. W przypadku Windowsa 11 wiemy, co w ostatnim czasie nasiliło tego typu objawy. Nie jest to ani malware, ani użytkownik ładujący w system szybernaście dodatków do przeglądarki i klikający w co popadnie (chociaż to i tak może spowolnić maszynę!). Nowym winnym jest Delivery Optimization / Optymalizacja dostarczania – systemowa usługa, która miała przyspieszać wdrażanie uaktualnień.
