
Konwój Donalda Trumpa musiał zmienić trasę na lotnisko Palm Beach po tym, jak służby wykryły podczas rutynowej kontroli „podejrzany przedmiot”. Ze względów bezpieczeństwa zastosowano dodatkowe środki ostrożności, a cała procedura przebiegała – zdaniem rzecznika służb – zgodnie z wytycznymi Secret Service. Trump, pytany o szczegóły, odparł, że „nic nie wie”.
