Tak, iPad może już zastąpić MacBooka, ale lepiej go tak nie krzywdzić

Nowy iPadOS 26 pozwala iPadowi pracować niemal jak na komputerze od Apple. Przeczytajcie jednak do końca, zanim kupicie iPada zamiast MacBooka.

W ostatnich tygodniach sporo było ciekawych promocji na MacBooki i iPady, a już niebawem Black Friday i wielki szał zniżkowy, więc wielu z Was zapewne rozważa zakup nowego sprzętu – być może na niedawno rozpoczęte studia. Tablety i laptopy od Apple to już pod wieloma względami tak podobne urządzenia, że wybór iPada może wydawać się ciekawszą i tańszą alternatywą, ale czy faktycznie da się nim zastąpić komputer do codziennej pracy? Dzięki iPadOS 26 tak, choć trzeba liczyć się z kompromisami.

Od hipsterskiego eksperymentu do realnej alternatywy dla laptopa

Trend #ipadonly pojawił się grubo ponad dekadę temu – w czasach, gdy poważna praca na iPadzie zakrawała o masochizm. Na początku było to więc trochę ekscentryczne i hipsterskie, choć w gruncie rzeczy niepozbawione sensu – pamiętam doskonale pisanie pracy licencjackiej na iPadzie, bo mój laptop wyzionął ducha w najmniej oczekiwanym momencie. W tamtych czasach Apple jednak tylko dużo gadało o tym, że tablet zastąpi komputer, ale niewiele robiło w kierunku urzeczywistnienia tej wizji.

Przełomem było nadejście w 2019 iPadOS, czyli dedykowanego tabletom od Apple systemu, który zastąpił iOS, jednoznacznie zaznaczając nadejście nowej ery. iPadOS wprowadził nowy ekran początkowy z widżetami, rozszerzoną obsługę multitaskingu i pełne wsparcie dla myszek i klawiatur zewnętrznych. Entuzjaści idei #ipadonly jednogłośnie wieszczyli wtedy oficjalne odejście laptopów do lamusa, ale okazało się, że sam system to dopiero początek drogi. Trzeba było go jeszcze doszlifować, szczególnie pod kątem interfejsu, który wciąż był bardziej mobilny niż komputerowy.

iPadOS 26 w pełni doszlifowany jeszcze nie jest, ale wprowadzone zmiany wystarczają już do względnie komfortowej pracy. To zasługa nowego sposobu zarządzania oknami.

Czytaj dalej poniżej

iPad może być komputerem, ale po co go tak ograniczać?

Mam wrażenie, że moda na multitasking i wielozadaniowość się wypala, ale jeśli jesteście fanami pracy na wielu oknach jednocześnie, to iPad z nowym systemem może przypaść Wam do gustu. W iPadOS 26 otrzymujemy bowiem nowe funkcje przeprojektowanego systemu elastycznych okien, które są od teraz podatne na więcej interakcji. Można je wygodnie zmniejszać, wydłużać, skalować i układać – niemalże tak, jak na MacBooku.

Źródło: Apple

Jest też wysuwany z góry pasek menu – ponownie jak w MacBooku – dzięki czemu praca z tekstem, dokumentami czy grafiką, a nawet zwykłe przeglądanie treści, jest bardziej intuicyjne, jeśli na co dzień pracujecie lub pracowaliście z komputerami Apple. Paradoksalnie lepiej pracuje mi się obecnie na iPadzie z podłączoną myszką i klawiaturą, na co wpływ ma też nowy, bardziej precyzyjny kursor, który zastąpił dotychczasowy bąbelek. Czy to więc nie stanowi dowodu na to, że iPad = MacBook? No nie do końca, choć tu już wina nie systemu, a specyfiki samego produktu i jego – celowych – ograniczeń.

Testuję obecnie nowego iPada Pro z M5 – stąd powyższe przemyślenia – i nie mogę nadziwić się, jak niefortunne jest to urządzenie. Moc jest bowiem wystarczająco duża, by komfortowo edytować wideo/audio, pracować na dużej liczbie aplikacji jednocześnie, tworzyć grafikę czy grać w zaawansowane gry mobilne – chciałoby się więc uczynić go sprzętem „na co dzień”, bo kultura pracy jest na fantastycznym poziomie. Cały czas miałem jednak wrażenie, że chcę z niego zrobić sprzęt, którym tablet co prawda być może, ale nie do końca chce, bo nie do takiego trybu pracy został stworzony.

Przykuwanie iPada do biurka mija się z celem. Ekran – nawet ten 13-calowy – jest zbyt mały do wielogodzinnej pracy, klawiatura zbyt wąska, kąt regulacji w Magic Keyboard – ale też i klawiaturach firm trzecich – jest za mały. Przez ostatni tydzień iPad zastępował mi MacBooka i dziś z ulgą wracam do laptopa. Zaznaczę jednak, że mówimy tu o realiach pracy stacjonarnej, wielogodzinnej, z wyrobionymi nawykami. „W polu” iPad sprawuje się zupełnie inaczej. Lekki, poręczny i w końcu zdolny do symulowania macbookowych doświadczeń przy jednoczesnym zachowaniu swojej uniwersalnej tożsamości.

Tablet z systemem iPadOS 26 będzie świetnym wyborem dla osób, które stoją na początku swojej drogi z ekosystemem Apple – szczególnie dla tych, które posiadają już iPhone’a. iPadOS 26 w końcu jest dobrze wyważonym pomostem między systemem smartfonowym a komputerowym. To lekkość i intuicyjność iOS połączona z mocą i możliwościami macOS.

iPad może więc być już komputerem, ale nie powinien być kupowany z myślą o byciu komputerem – i chyba to Apple właśnie od samego początku chciało osiągnąć. U podstaw filozofii tego urządzenia leży wszechstronność: trochę do nauki, trochę do grania, trochę do filmów, trochę do rysowania i trochę do pracy – w końcu „trochę” takiej jak na MacBooku.

Jeśli więc stoicie przed wyborem swojego pierwszego „komputera” od Apple, to zastanówcie się, czego tak naprawdę potrzebujecie. Wiem, że „ogranicza go wszechstronność” to dość dziwne sformułowanie, ale dość dobrze opisuje ono wrażenia z korzystania z iPada po nowej aktualizacji. To sprzęt dla osób wciąż poszukujących i niesprecyzowanych – jeśli do nich należycie, możecie śmiało stawiać na iPada. Gdy już bardziej zawęzicie swoją specyfikę pracy, to przesiadka na MacBooka – dzięki nowościom w iPadOS 26 – będzie płynna jak nigdy wcześniej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *