
W Mjanmie lepiej milczeć. Kamery śledzą każdy ruch, informatorzy siedzą w herbaciarniach, a w sklepach brakuje nawet Coca-Coli. Reporterka „The Washington Post” wraca do azjatyckiego kraju, by zobaczyć, jak naprawdę żyje się pod rządami junty wojskowej – i dlaczego zwykli ludzie mówią, że są już na granicy wytrzymałości.
