
Kiedy otworzycie okno na spokojnej ulicy w centrum Pragi, pierwszym dźwiękiem, jaki usłyszycie, będzie stukot kółek walizek po bruku, gdy ich właściciele zmierzają do hotelu lub Airbnb. W zeszłym roku czeską stolicę odwiedziło około 8 mln turystów. Spacerując po Hradczanach i barach na Starym Mieście, pełnych ich wesołych rozmów, mogą — wielu z nich prawdopodobnie nie wie o niedawnym zwycięstwie wyborczym prawicowych populistycznych partii nacjonalistycznych — myśleć, że są w kolejnym normalnym kraju europejskim. I wiecie co? Będą mieli rację — pisze słynny brytyjski historyk specjalizujący się w powojennej historii Europy, Timothy Garton Ash.
