
6:0, czyli tak zwany tenisowy „bajgiel,” to specjalność zakładu Igi Świątek. Pod koniec minionego sezonu Polka sama poznała jego gorzki smak, ale ten oręż wciąż pozostaje jej główną bronią. Potwierdza to oficjalny serwis WTA, który jasno pokazuje, że wiceliderka światowego rankingu nie miała żadnej litości dla rywalek. To, co zrobiła, to już istna demolka.
