
To jedna z większych przywar polskich kibiców futbolu, a może i w ogóle Polaków. Popadanie ze skrajności w skrajność. Wynoszenie kogoś na piedestał, by za chwilę mieszać z błotem. Tak też jest z reprezentacją Polski. Po remisach z Holandią wydawało się, że zaraz będziemy jednym z faworytów mundialu, ale po wygranej (!) z Maltą to już może lepiej byłoby na te mistrzostwa nie jechać.
