
Na świecie trudno dziś znaleźć miasto, w którym nie ma sygnalizacji świetlnej. Jednak Bhutan – niewielkie himalajskie państwo – postanowił pójść pod prąd. To kraj, w którym nie zobaczymy ani jednego działającego sygnalizatora. Co ciekawe, wynika to z decyzji, którą władze podjęły świadomie. To jedno z tych miejsc, w których ruch drogowy wygląda zupełnie inaczej. I wszystko działa.
