
Klient opisał w sieci historię – planował wpłacić 1000 złotych we wpłatomacie. Maszyna przyjęła 800 złotych, po czym wyświetlił się błąd. Zwróciła 200 złotych i wydrukowała informację o braku realizacji operacji. Środki nie pojawiły się na rachunku. Mężczyzna zadzwonił na infolinię, gdzie polecono mu reklamację w mBanku.
Jak czytamy, reklamacja została przyjęta – pracownik banku zapowiadał szybkie wyjaśnienie. Po kilku dniach bank poprosił jednak o zdjęcie potwierdzenia z wpłatomatu. Klient przyznał, że omyłkowo wyrzucił wydruk wraz z paragonami. Kolejna odpowiedź banku była jednoznaczna – odmówił uznania reklamacji i zwrotu pieniędzy.
Bezprawnik.pl podaje, że klient ma wciąż szanse na odzyskanie pieniędzy – ze strony Euronetu, sieci wpłatomatów. Kluczowe jest udowodnienie, że doszło do „połknięcia” gotówki, czyli pobrania pieniędzy przez maszynę bez zaksięgowania na rachunku.
Stworzył ogromną firmę. Szczerze radzi: „Nie słuchaj klientów”
Dowodami mogą być dane transakcji z banku, numer urządzenia, czas i kwota, a także zapis w historii prób wpłaty. To, że maszyna „zjadła” pieniądze, operator może w łatwy sposób sprawdzić. Potwierdzeniem będzie tu oczywista nadwyżka pieniędzy w maszynie.
Poszkodowany wciąż może złożyć reklamację bezpośrednio w Euronet, a w mBanku odwołać się od decyzji. Po wyczerpaniu trybu reklamacyjnego możliwe jest skierowanie sprawy do Rzecznika Finansowego, a w dalszej kolejności do sądu cywilnego.
