
YouTube odsłania twarz: tę, o której wiedzieliśmy już od jakiegoś czasu. Pozwoli zmonetyzować to, co brudne, bolesne i często niemonetyzowalne: czyli, bardzo często, po prostu ludzkie życie. Część filmów o wrażliwych tematach ma dostać pełną monetyzację, o ile twórca nie zamienia problemu w widowisko. Ale przecież to już było. Byli tacy, co pokazywali tam wykrzywione życie osób jednoznacznie chorych, na marginesie i zarobili na tym miliony. A YouTube nie zrobił nic.
