Osoba uzależniona kojarzy się ze śmierdzącym typem spod sklepu. Z takim, co o złotóweczkę prosi, bo mu brakło do małpki. A uzależnienie dotyczy wielu osób wokół nas, tak jak dotyczy mnie i osób z mojego otoczenia. Tylko one jeszcze tego do siebie nie dopuściły. Nałóg nie pyta też o wykształcenie, zasobność portfela i zawód. — Trafiają do nas budowlańcy, prawnicy, księża, ale także psycholodzy i lekarze. Są policjanci i górnicy, którzy w młodym wieku przeszli na emeryturę, całe życie poświęcili służbie, nie mieli żadnych zainteresowań i pasji, dzieci już dorosłe wyniosły się z domu, a oni zaczęli sięgać po kieliszek — słyszę.
