
Po trzech rywalizacjach sztafetowych w Gaborone polska kadra mogła być zadowolona – mikst 4×400 m oraz kobiecy zespół 4×100 m wywalczył przepustki do finału. I zagwarantował sobie miejsce w przyszłorocznych mistrzostwach świata. A później ruszyli najszybsi panowie, z Dominikiem Kopciem, ale bez Oliwera Wdowika. Skazani na pożarcie, w piekielnie silnej stawce. Już wiedzieli, że aby myśleć o finale, będą musieli poprawić rekord kraju.
